
Przyznam, że po tak miło przez was przyjętej
pierwszej notce, miałem trochę tremę i zagwozdkę o czym napisać w kolejnej. A jak tylko się jakiś pomysł zrodził, to się okazało, że nie miałem ani chwili czasu aby to spisać.
Aby jednak mój blog był rzeczywiście blogiem, a nie jednorazową notką rzucam kilka migawek z ostatniego – jakże gorącego tygodnia.
Czwartek
Przyjechał
Szafa – nasz (czyli Kuźni Gier) handlowiec – siadamy wieczorem w trójkę ze
Sqvą i zaczynamy robić podsumowanie rzeczy jakie trzeba zrobić w związku z:
- premierą Wolsunga
- pracami nad dodatkami do Veto
- przygotowaniami do targów w Essen
Lista rzeczy "TODO" jest niepokojąco długa, Szafa jest przerażony, ale my pamiętając wcześniejsze doświadczenia mówimy jakoś to będzie... Ot znowu trzeba będzie sprawdzić teorię chaosu w praktyce...
Na Essen jako premiery przedstawiamy
Kingpina oraz angielska edycję
Wiedźmina: Przygodowej Gry Karcianej


Tył pudełka do Kingpina oraz przód do angielskiego Wiedźmina
Piątek
Odebrany pierwszy egzemplarz
Wolsunga z drukarni. Wrażenie.... bezcenne. Kilka zdjęć i trochę więcej wrażeń spisane
na stronie Wolsunga
Sobota/niedziela
Kuźnia Gier rozjechała się po konwentowej Polsce -
Szafa jest we Wrocławiu na
Innych Sferach,
Żucho w Lublinie na mangowym
Nejiro zaś ja ze
Sqvą oraz
Krisem (znanym również jako
ksch lub
Bastard Lepy) wybraliśmy się na wargamingową imprezę
Pola Chwały odbywającą się na Zamku Królewskim w podkrakowskich Niepołomicach.
Do wyjazdu na imprezę szczególnie namawiał nas
Sosna szef
Wargamera oraz Robert Kowalski - koordynator całej imprezy. Dziękujemy za namawianie, bo konwent okazał się bardzo udany - tak jako cała impreza - jak i dla nas -
Veto robiło furrorę - Sqva wspomagany przez Krisa, a potem również Serafina, dwoił się i troił tłumacząc zasady gry.

Kris, Sqva i Sosna omawiają dodatek do VETO
Bardzo miły był odzew - ponad połowa grających "zajawiła się" Vetem na tyle, że kupiła zestawy startowe.
Obsługując stoisko byłem świadkiem zabawnej sceny - ojciec z synem (lat ok 12) zagrali, ojcu bardzo się podoba i mówi: "No to kupujemy dwa zestawy", syn: "ale ja nie będę w to grał", ojciec: "Będziesz, będziesz..."
Oprócz prezentowania i sprzedawania Veto (i innych gier) miałem możność spotkać się z dzielną trójką Vetowiczów ze Szczecina - bardzo fajnie, że chciało się Wam jechać przez 3/4 Polski - dzięki za wszystkie rozmowy i porady. Oczywiście spotkałem tam sporo więcej znanych mi wcześniej (lub niekoniecznie osób) czasami dziwiąc się kto jest miłośnikiem rekonstrukcji historycznych.
No i strzelałem z muszkietu - jak widać po poniższym zdjęciu:
Jedynym niedociągnięciem imprezy była kwestia wyżywienia - w sobotę ok. 13.00 zgłodnieliśmy z Krisem na tyle, że odmówiliśmy dalszej pracy do czasu zjedzenia czegoś konkretnego. Sqva wywiedział się, że "za zamkiem sprzedają pyszną grochówkę i kiełbaski z grilla". Poszliśmy. Grochówka ... skończyła się (po 3 godzinach imprezy) i już jej nie będzie, zaś o kiełbaskach nikt nie słyszał. Poszliśmy więc na (średniego) kebaba.
Wieczorem, już po zamknięciu stoiska, strasznie głodni wychodzimy za zamek, a tam grill, do którego stoi długa kolejka rekonstruktorów różnej maści - średniowieczni woje, rycerze, marines, żołnierze napoleońscy, cała kompania żołnierzy niemieckich oraz... minister spraw zagranicznych RP - Radosław Sikorski.
W czasie stania dowiadujemy się, że kiełbasy wydają tylko na bloczki dla rekonstruktorów, ale cóż... dzielnie stoimy. Udało się nam nabyć piwo i zaczynamy wykłócać się o kiełbasę. Kucharz żąda bloczka, na to Sqva pokazuje mu banknot 50-złotowy i mówi, że ma taki bloczek... Również minister atakuje o jedzenie - ale kucharz jest nieugięty: "Tylko na bloczki". W tym momencie drugi - stojący przy kolejnym grillu mówi "Nie, no - jemu dajcie" i minister odchodzi z bułą i kiełbasą. Sqva jeszcze walczy: "my jesteśmy z tym panem" ale niestety nic nie dostajemy...
Stwierdziłem, więc że wracam do Krakowa, nazajutrz dowiedziałem się, że Agata Sqvowa tak się uśmiechnęła do jakiegoś żołnierza (bodajże wegetarianina), że dostała bloczek - kiełbasa okazał się jednak niedosmażona i niesmaczna...
W niedzielę odbył się turniej VETO, poza zaginięciem jednego z uczestników dziwnych zdarzeń nie stwierdzono.
Wtorek/ środa
Większość zdarzeń
opisał już barwnie lucek dodam tu swoje trzy grosze..
Wtorek - wizyta w drukarni 1 (odebranie ostatniej partii sfoliowanych pudełek KungFu) - jazda do magazynu (wypakowanie całego stuffu z Dni Chwały plus z drukarni) - drukarnia 2 (odebranie nakładu Wolsunga) - dworzec (odebranie Sayrel, Żucha i lucka) - magazyn (8 godzin przygotowywania przesyłek).
Środa - przez korki pod Pocztę Główną (dłuuugie adresowanie i wysyłanie) - w przerwie na dworzec (przesyłka konduktorska do Warszawy - aby były gry na premierę w Paradoksie) - znowu Poczta (wspominałem o korkach?) - krakowskie sklepy - baza kuriera (wysyłka do sklepów w całej Polsce) - dom rodzinny (trzeba pokazać rodzicom, że wydaję teraz również książki) - moje mieszkanie (umyć się i przebrać) - impreza w Krainie Szeptów.

Żądza Wolsunga...
Jako anegdotkę dodam, że w głównym wydaniu Faktów TVN pojawił się reportaż o korkach w Krakowie - no i widać tam właśnie stojący Kuźniobus.

Człowiek-Wolsung
Sama impreza okazała się bardzo miła i sympatyczna - dziękujemy wszystkim za przybycie :)

Słynny autor rozdaje autografy
Czwartek
Dalsze wysyłki do sklepów i kolejne boje z drukarnią...
Więcej... w następnym odcinku...
Waszym zdaniem...